Sztuka Dawna. Prace na Papierze (wyniki)
25 lutego 2020 godz. 19:00

Estymacja: 45 000 - 60 000 zł
Numer obiektu na aukcji
12

Estymacja: 45 000 - 60 000 zł

akwarela/papier, 47 x 53,5 cm
sygnowany i datowany p.d.: 'jFałat 909'
na odwrociu pieczęć własnościowa dr. Juliana Zwolskiego ze Lwowa
ID: 81610
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • kolekcja Juliana Zwolskiego, Lwów
  • kolekcja prywatna, Kraków
Więcej informacji
Rok 1909 to w twórczości Juliana Fałata czas wytężonej pracy i wielu znaczących osiągnięć. Późną zimą pokazuje on na wystawie w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie cały szereg akwarel o zróżnicowanej tematyce. Krytyka zauważa świeżość spojrzenia malarza i jego nowatorskie podejście do sztuki. Fałat wówczas bierze udział jeszcze w innych przedsięwzięciach. Wystawia w Berlinie i Monachium. Tworzy również rozbudowaną, wielofiguralną kompozycję o symbolicznej wymowie zatytułowaną „Dwa światy”, która również zyskuje pozytywne recenzje krytyków. Na tle tych wydarzeń należałoby zatem rozpatrywać prezentowaną akwarelę datowaną na rok 1909. Praca w swym charakterze znakomicie oddaje wrażeniowość, o której pisał Zygmunt Żelisławski w kontekście dzieł Fałata wystawionych w Zachęcie. Rzeczywiście zauważalne jest tutaj zerwanie z akademickimi konwencjami na rzecz swobodnego uchwycenia kadru. Równie intuicyjnie potraktowana została tutaj kwestia światłocienia. Słońce jednolicie oświetla partie wzgórza i fragment murowanej budowli z przyporami, ale już w przestrzeni drzew i rzucanych przez nie cieni zauważyć można ślizgające się delikatnie promienie mieniące się różnorodnymi odcieniami. Dzieło ukazuje również znakomicie świeżość podejścia, jaką prezentował artysta, tak podkreślaną przy okazji recenzji Henryka Piątkowskiego zamieszczonej na łamach „Tygodnika Ilustrowanego”. Prezentowany widok wydaje się iście przypadkowy, zupełnie jakby został wycięty z obszerniejszej kompozycji. To jednak stanowi jego istotę. Fałat nie próbuje odtwarzać rzeczywistości z reporterskim zacięciem, lecz przetwarza ją podług własnych kanonów i spostrzeżeń. Uchwycony moment stanowi zapewne zapis beztroskich chwil spędzonych przez artystę podczas jednej z letnich wędrówek, które były oczywiście źródłem inspiracji dla wielu kompozycji twórcy.