Prace na Papierze: Sztuka Dawna (wyniki)
14 lutego 2019 godz. 19:00

Numer obiektu na aukcji
5

Cena wylicytowana: 80 000 zł

pastel/papier, 67,5 x 48 cm (w świetle passe-partout)
sygnowany, datowany i opisany p.d.: 'Witkacy 1939 I | (T. C + Co) | NP.'
ID: 66746
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Opinie
  • autentyczność pracy potwierdziła dr Anna Żakiewicz, znawczyni oeuvre malarskiego Stanisława Ignacego Witkiewicza
Więcej informacji
Chęć rozszerzenia skali doświadczeń w obszarze artystycznym kierowała Witkacego ku narkotycznym eksperymentom. Potrzeba autoanalizy i następnie plastyczne odbicie spotęgowanego oglądu rzeczywistości w pracach zakopiańskiego artysty, zyskała zupełnie nową formę w dotychczasowej sztuce portretu. Otoczone skandaliczną legendą narkotykowe „orgie” szokowały i oburzały publiczność, zarówno za czasów życia Witkacego, jak i długo po jego śmierci. Mit narkomanii już w latach międzywojennych oficjalnie wyjaśniał towarzysz kontrowersyjnych seansów doktor Białynicki-Birula, pisząc, że nie był to nałóg lecz cykliczny i kontrolowany eksperyment mający na celu odkrycie nowych środków formalnych, stanowiących plastyczną wiwisekcję stanów podświadomości artysty. Dodatkowo Typ C skodyfikowany w „Regulaminie Firmy Portretowej «S. I. Witkiewicz»”, zakłada że stworzona pod wpływem narkotyków kompozycja, ocierająca się o granice abstrakcji realizuje stworzone przez Witkacego pojęcie „Czystej Formy”, będącej najwyższą formą sztuki. Prezentowana praca z późnego okresu artysty, należy do wyjątkowej galerii portretów stworzonych pod wpływem kokainy o czym świadczy zapis przy sygnaturze „T.C + Co”. Z kokainą Witkacy spotkał się już prawdopodobnie w Rosji, jednak pierwszy znany portret z sygnaturą opatrzoną skrótem „Co” pojawił się dopiero w 1926 roku. Mimo tego, że artysta przestrzegał przed niebezpieczeństwem nałogu, prowadzącego do ruiny osobowości, kokainę zażywał do końca swojego życia, co poświadcza prezentowany portret przypadający na rok samobójczej śmierci w 1939. Jak pisała wybitna znawczyni twórczości Witkacego Irena Jakimowicz: „Odmawiał jej wprawdzie działania uskrzydlającego fantazję, ale cenił intensyfikację rzeczywistości, a także pewne formotwórcze możliwości, wpływ na specyficzny rodzaj kreski, jaki można było przy jej obecności uzyskać. (…). Ani kadrowanie twarzy, ani ujęcie postaci, ani rodzaj kreski nie występują konsekwentnie. Od portretów prawie konwencjonalnych, ze wspomnieniami niekiedy secesyjnej linii, możemy śledzić fluktuacje kokainowych zabiegów przez zatarcie kształtów i przesunięcie w odrealnioną przestrzeń, przez pewną deformację rysów w ekspresjonistycznej jak gdyby, miękkiej manierze, to znów w sztywnej, energicznej kresce mieniącej się ostrością kolorów” (cyt. za: Irena Jakimowicz, O poszerzenie przestrzeni wewnętrznej. Eksperymenty narkotyczne S.I. Witkiewicza, Rocznik Muzeum Narodowego w Warszawie, nr XXVIII, Warszawa 1984, s. 219-220). Wpływ kokainy na malarską ekspresję Witkacego nie poddaje się jakiejkolwiek klasyfikacji czy możności wyciągnięcia wspólnego mianownika dla portretów stworzonych pod jej działaniem. Użycie tego środka podczas malarskich seansów daje nam jednak niezwykłą galerię portretów odbijającą plastyczne dociekania u granic podświadomości artysty. Rozedrgana, mocna, czarna kreska zaznaczająca jedynie profil twarzy portretowanej kobiety, wzmocniona jest przez szerokie pociągnięcia białego pastelu wypełniającego abstrakcyjną przestrzeń tła, stwarzają wrażenie wirowania elementów kompozycji. Ponadto intensywne bliki jaskrawej żółci, budujące linię biegnącą od skroni po policzek portretowanej, wzmacniają nierealną lecz osadzoną w empirii wizję artysty. Bliska abstrakcji twarz kobiety uniemożliwia rozpoznanie modelki, jednak z pewnością była to osoba pochodząca z bliskiego otoczenia Witkacego. Portretowy „Typ C” przeznaczony był bowiem wyłącznie dla przyjaciół zakopiańskiego geniusza, towarzyszących mu w narkotycznych seansach.