Dawni Mistrzowie
6 października 2020 godz. 19:00

Estymacja: 110 000 - 150 000 zł
Numer obiektu na aukcji
3

Estymacja: 110 000 - 150 000 zł

olej/płótno (dublowane), 103,5 x 177 cm
ID: 87604
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Więcej informacji
Scena kuchenna z martwą naturą reprezentuje gatunek nazywany w Niderlandach „keuken” (kuchniami). Co dzieje się na obrazie? Przede wszystkim jest to obraz zbudowany – to właśnie typowe dla tego typu przedstawień – na dopełnianiu się dwóch planów. Są ściśle powiązane, wzajemnie się uzupełniają i wzajemnie tłumaczą swoje istnienie. Na czym to polega?

Początki tego typu obrazowania wywodzą są właśnie z Niderlandów i sięgają połowy XVI wieku. Pierwsze „kuchnie” powstały w środowisku antwerpskim, malowane przez Pietera Aerstena oraz Joachima Beuckelaera. Na pierwszym planie tych obrazów, niejako narzucając się patrzącym, przedstawione są mięsa, ryby, pieczywa, warzywa, owoce oraz naczynia. Nie ma w tym nic dziwnego, ot, codzienność, którą wszyscy znają. Wspaniały pretekst dla malarza, by popisać się malarską wirtuozerią. Jednak owemu ukazaniu prozaicznych przedmiotów, życia od kuchni, towarzyszyło w pierwszych keuken, umieszczone na dalszym planie sceny znane z Ewangelii. I tak na obrazie Aerstena, przechowywanym w wiedeńskim Kunsthistorischesmuseum, „monumentalna” tusza mięsa umieszczona jest w samym centrum. Obok, zawieszona na drzwiczkach szafki, pyszni się sakwa na pieniądze. W głębi zaś, zajmując mniejszą część obrazu widać kilka postaci. To scena z Ewangelii (Łk 10, 38-42). Jest jasne, że malarz przedstawił moment kiedy Chrystus zwraca się do Marty, którą możemy skojarzyć z pierwszym planem obrazu (usługiwanie, związane z praktyczną i doczesną stroną życia), tłumacząc jej, że niepotrzebnie chce nakłonić swoją siostrę do zajmowania się gościem. Miejsce Marii jest przy Chrystusie – chce usłyszeć co mówi. W obrazie wyczuwalne jest napięcie: pierwszy plan, to, co bliższe nam jako widzom, to, co nam się narzuca w swojej namacalności jest faktycznie czymś drugoplanowym (w znaczeniu przenośnym). Ważne okazuje się to, co zajmuje niewielką część płótna, a czego szczegółów dobrze nie widzimy.

Na prezentowanym płótnie nie mamy do czynienia ze sceną pochodzącą z Ewangelii. Choć zachowana została zasada dwóch planów to napięcie między nimi zostało zniesione. Ale niezupełnie. Znowu to, co ważne, dzieje się w głębi, choć można powiedzieć, że jest tylko pretekstem dla przedstawienia bogatej martwej natury. Ludzie i mięso z pierwszego planu pojawili się przed naszymi oczami ponieważ w tle toczy się uczta. Przy stole siedzą możni, a to co obserwuje widz to zaplecze tej sceny w głębi, uczta pokazana „od kuchni”. Znów lico obrazu atakowane jest przez imponujące kawały mięsa i pęta kiełbas. A znad nich wyrasta dwoje ludzi. Powinni, jak się zdaje, oddać się pracy. Może jedno z nich chce pracować bardziej niż drugie. Mężczyzna obejmuje kobietę, jesteśmy świadkami umizgów. Ona zdaje się pamiętać o drugim planie, o uczcie i obowiązku pracy. Pokazuje więc martwego królika – przypominając mężczyźnie czym teraz należy się zająć. Jednak owo okazanie zwierzęcia może przywoływać na myśl funkcjonujące w Niderlandach eufemistyczne określenie na uprawianie miłości („polować na zająca” bądź „polować na królika/czka”).

To, co odróżnia prezentowane dzieło od innych realizacji tematu kuchennego to rozszerzenie przestrzeni o trzeci, środkowy plan. Pełni on tu funkcję urozmaicenia i połączenia przestrzeni kuchni z salą, w której odbywa się uczta. Zwężająca się posadzka wciąga wzrok w głąb obrazu. Widać tu silne pokrewieńśtwo z malarstwem przedstawiającym wnętrza kościołów, tworzone przez członków rodzin Neefs oraz Steenwijck. Prosta, ale satysfakcjonująca malarzy i widzów gra polegała na uwypukleniu na obrazie dobrodziejstw perspektywy linearnej. Służba, ta ze środkowej części obrazu, dobrze wywiązuje się ze swoich obowiązków – ktoś zdejmuje naczynia z kredensu, ktoś niesie na salę (korytarzem?), pełną jedzenia tacę.