Dawni Mistrzowie
6 października 2020 godz. 19:00

Pieter van Boucle (1610 Antwerpia - 1673 Paryż)
Martwa natura z rybą i wątrobą
Estymacja: 45 000 - 60 000 zł
Numer obiektu na aukcji
5
Pieter van Boucle (1610 Antwerpia - 1673 Paryż)
Martwa natura z rybą i wątrobą

Estymacja: 45 000 - 60 000 zł

olej/płótno, 58,2 x 75,2 cm
sygnowany monogramem l.śr.: 'P.VB'
ID: 89430
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • Oger & Dumont, Paryż, październik 1991
  • Sotheby’s, Londyn, lipiec 2018
  • kolekcja prywatna, Warszawa
Więcej informacji
Dwa obrazy Pietera van Boucle’a to prawdziwa rzadkość na polskim rynku antykwarycznym. Słusznie przywodzą na myśl najwybitniejsze osiągnięcia niderlandzkiego malarstwa martwych natur tego czasu, uosabiane przez postać Fransa Snijdersa. Te „pospolite”, bo przedstawiające codzienne życie „sceny”, odznaczają się znakomitą kompozycją, przemyślaną świetlną reżyserią i kapitalnymi malarskimi walorami. Sugestywnie przedstawione przedmioty „przebijają” lico obrazu. W obu pracach artysta wprowadził dodatkowy ożywiający element. Na krawędzi obu zatrzymał się karczoch. Jeszcze nie spadł, ale w każdej chwili może się to wydarzyć.

Niderlandzkie określenie na martwą naturę – „stilleven” pojawiło się po raz pierwszy około 1650 roku. Określenie można odczytać w dwójnasób. Bądź jako „rzeczy leżące w bezruchu”, bądź „nieożywiony model”. Gatunek rozwinął się wprawdzie dużo wcześniej, jednak do tego czasu w inwentarzach przy tego typu obrazach używano określeń typu: „mała uczta”, „małe śniadanie”, „mały obraz tytoniowy”, „mała kuchnia” itd. Obrazy były rozróżniane pod kątem tego, co przedstawiały. Malarze często powtarzali kompozycje jednego rodzaju – zdaje się, że nie tylko z wygody, ale przede wszystkim z przekonania, że pewne przedmioty dobrze ze sobą współgrają i dobrze służą dydaktycznemu celowi. Jeśli tak było, bo nie musiało to być zasadą. Odbiorcy wcale nie musieli patrząc rozwiązywać wizualnych rebusów. Mogli po prostu mieć świadomość, że nie należy zbytnio przywiązywać się do rzeczy materialnych. Jednak w XVII-wiecznych niderlandzkich martwych naturach tkwi wrodzona sprzeczność. Jeśli te obrazy miały rzeczywiście przypominać o przemijaniu i nieistotności rzeczy – robiły to, ukazując je w całej ich okazałości.