Sztuka Dawna • XIX wiek - Modernizm - Międzywojnie (wyniki)
22 października 2020 godz. 19:00

Cena wylicytowana: 400 000 zł
Numer obiektu na aukcji
3

Cena wylicytowana: 400 000 zł

olej/płótno, 43 x 54 cm
sygnowany l.d.: 'A. Wierusz-Kowalski'
na odwrociu pieczęć wytwórcy materiałów malarskich oraz fragmenty nalepek na krośnie malarskim
ID: 90220
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
Pochodzenie
  • kolekcja prywatna, Polska
Literatura
  • Eliza Ptaszyńska, Życie i twórczość Alfreda Wierusza-Kowalskiego, Warszawa 2011, s. 160-161, il. 42 (tam reprodukcja drzeworytnicza)
  • Obrazy w drewnie żłobione. Twórczość Alfreda Wierusza-Kowalskiego w drzeworytach. Zbiory Muzeum Okręgowego w Suwałkach, idea i oprac. Eliza Ptaszyńska, Suwałki 2009, nr 62 (il. s. 95 drzeworyt "Dwie dziewczyny na furmance")
  • Hans Peter Bühler, Józef Brandt, Alfred Wierusz-Kowalski i inni. Polska szkoła monachijska, Warszawa 1998, s. 15, il. 5
  • drzeworyt "Dwie dziewczyny na furmance", wyd. G. Heuer&Kirmse, Berlin po 1880
Więcej informacji
Około 1900 roku, w momencie szczytowym europejskiego modernizmu i, wkrótce, wybuchu pierwszych awangard, zmienia się dzieło artysty. Eliza Ptaszyńska, monografistka twórczości Wierusza-Kowalskiego odnotowuje, że artysta pracuje szybciej i nieco bardziej spontanicznie, sumarycznie przedstawia tło, stosuje impastowe rozwiązania fakturalne, posługuje się nerwowym duktem pędzla – jego malarstwo podlega osobliwie rozumianej syntezie. Prezentowany „Niedzielny poranek” Ptaszyńska opisuje wnikliwie, analizując jego przestrzenną konstrukcję: „(…) jadące drabiniastym wozem wiejskie dziewczyny wypełniają sobą niemal całe płótno. Siedzą na snopku słomy, w lekkim skosie w kierunku widza, wóz nie zmieścił się w kadrze. Drugi zaprzęg jedzie tuż za pierwszym, ale w kierunku do niego prostopadłym, śmiejący się woźnica z batem i jego towarzyszka zwróceni są wprost na widza. Tuż za nimi kolejny wóz, tym razem poruszający się po linii równoległej do poziomych krawędzi obrazu. Zmienność kierunków łączących się wężowym splocie nie wywołuje wrażenia dynamizmu, tylko chaosu i ciasnoty. Brakuje odczucia szerszej przestrzeni na płótnie. Ostatni zaprzęg wynurza się jakby z mgły, a skulone w sobie kobiety z dziećmi potęgują wrażenie nierzeczywistości. Doskonały rysunek, mistrzowskie zastosowanie skrótów perspektywicznych, znajomość anatomii ciała ludzkiego i zwierzęcego, umiejętność oddania klimatu przedstawienia, wierność rzeczywistości bez nadmiernego szafowania szczegółem, a przy tym kardynalny błąd w zastosowaniu perspektywy powietrznej. Ciasno za sobą postępujące zaprzęgi w tonalnym skontrastowaniu ze sobą barw wydają się być przeniesione do bliskich planów kompozycji z dalekiego tła. Zakryte lekką mgiełką szarości są delikatnie zatarte w kształtach i kolorach. Powinny znaleźć się na drugim, trzecim planie. Pejzaż i niebo nad nim zamieniły się w ‘Niedzielnym poranku’ w oliwkowo-ugrowe i jasnopopielate smugi i plany” (Eliza Ptaszyńska, Alfred Wierusz-Kowalski 1849-1915, Warszawa 2011, s. 160-161).

W opisie historyczki sztuki „Niedzielny poranek” staje się wręcz dziełem wczesno-awangardowym, a na pewno dojrzale modernistycznym. Fotograficzne kadrowanie sceny łączy się w prezentowanym dziele z wizyjnym klimatem. Postaci w tle przybierają formę korowodu niczym u Jacka Malczewskiego, skulone ekspresyjnie kobiety łączyć można z podobnymi u Wojciecha Weissa, a diagonalne rozwiązania kompozycyjne i spłaszczenie przestrzeni malarskiej przybliżają nas do myślenia o pracy w kategoriach wczesnego ekspresjonizmu. Nawet jeśli przytoczone powyżej konteksty wizualne wydają się dysonansowe, to dobrze budują kontekst dla późnego oeuvre Wierusza, który, jak uważa Ptaszyńska, był „wyrazicielem ducha swojego czasu”.