Classic Blue (wyniki)
28 maja 2020 godz. 19:00

Estymacja: 150 000 - 200 000 zł
Numer obiektu na aukcji
50

Estymacja: 150 000 - 200 000 zł

akryl/płótno, 130 x 190 cm
sygnowany, opisany i darowany na odwrociu: 'L. Tarasewicz | NEW YORK 1988.'
na odwrociu nalepka galeryjna z opisem obrazu z Galerie Nordenhake w Sztokholmie oraz Dolan/Maxwell Gallery
ID: 49694
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
Pochodzenie
  • Galerie Nordenhake, Sztokholm, ok. 1989
  • Dolan/Maxwell Gallery, Filadelfia, Stany Zjednoczone
  • kolekcja prywatna, Polska
Literatura
  • porównaj: analogiczna kompozycja-tryptyk o wymiarach 190 x 390 Leon Tarasewicz, katalog wystawy, [wstęp] Mariusz Hermansdorfer, Galerie Nordenhake/Nigel Greenwood Gallery, Sztokholm/Londyn 1989, nlb (il.)
Więcej informacji
W kontekście twórczości Leona Tarasewicza mówi się najczęściej o rodzimych stronach – Waliłach. Ta rodzinna miejscowość stanowi główny punkt na mapie świata. Miłość do małej ojczyzny artysta wyraża w swojej sztuce, a że o charakterze miejscowości stanowi przede wszystkim tamtejsza natura, to ona stała się główną bohaterką płócien malarza. Tamtejsze zestawienia barwne, zrytmizowany charakter krajobrazu, stały się elementami, które artysta stara się uwiecznić. Natura nie stanowi jedynie inspiracji, uwidacznia się w każdym pociągnięciu pędzla na płótnie.

Zaprezentowana praca pochodzi jednak z odmiennego, ważnego dla rozwoju artysty momentu w jego życiorysie. Powstała ona, kiedy latem 1988 Leon Tarasewicz wyjechał do Nowego Jorku na trzymiesięczne stypendium Fundacji Kościuszkowskiej. W Stanach Zjednoczonych inspirowała go przestrzeń i natura. Artysta odbył podróż po amerykańskich parkach narodowych. W rozmowie z Elżbietą Dzikowską Tarasewicz mówił: „Myślę, że sztuka zawsze odzwierciedla miejsce. I czas. To jest nieodłącznie związane z tworzeniem, chociaż sam artysta nie zawsze zdaje sobie z tego sprawę. Nie jest świadomy tego związku. (…) Nie ma na moich obrazach rzeczy, które nie miałyby odniesienia do rzeczywistości. Często osoby działające w opozycji do zastanych idei, powracają do klasyki. Artyści, którzy tworzą – wydawałoby się – abstrakcyjne obrazy, wcale nie wywodzą ich z idei abstrakcji” (Artyści mówią. Wywiady z mistrzami malarstwa, wyd. Rosikon Press). W nowojorskiej pracowni powstała seria „amerykańskich” obrazów, które po raz pierwszy pokazane zostały jesienią w Grodnie na indywidualnej wystawie zatytułowanej „Leon Tarasewicz”. Jedna z kompozycji Tarasewicza powstała bezpośrednio na ścianie. Następnie ją zamalowano. Wystawa została przeniesiona do Pałacu Sztuki w Mińsku. Obrazy z drugiej serii „amerykańskiej” artysta pokazał na indywidualnej wystawie w szwedzkiej Galerii Nordenhake w marcu 1989. Ekspozycję przeniesiono potem do Londynu, do Galerii Nigel Greenwood (kwiecień – maj 1989). Współpraca artysty z galerią Nordenhake zaczęła się zresztą wcześniej i zaowocowała wieloma wystawami indywidualnymi (kolejna po wspomnianej już w 1991).

Pomimo iż prace na przestrzeni lat powstawały w różnych miejscach, a przede wszystkim w Waliłach, Tarasewicz stara się w nich zacierać wszelkie tropy, które umożliwiłyby jednoznaczną identyfikację genezy wykorzystanych motywów. Jego ornamentalne kompozycje, przywodzące na myśl stada ptaków, gęstwiny drzew czy przeorane zagony, stanowią przejaw zachwytu nad witalnością i cyklicznością przyrody. Pozbawione są wszelkiej narracji oraz dominant, stanowią wycinek pewnej rzeczywistości, konstytuowanej głównie poprzez barwę i najczęściej zunifikowanej do jednego modułu. Artysta wielokrotnie podkreślał, jak wiele uwagi poświęca przede wszystkim poszukiwaniom zestawień barw o niepowtarzalnej świetlistości i intensywności, które można odnaleźć w przyrodzie. Tarasewicz obronił doktorat w pracowni Tadeusza Dominika, którego malarstwo również pozostawało w kręgu fascynacji kolorem i naturą. Debiutował w 1984, gdy w Galerii Foksal zaprezentował swoją pracę dyplomową, na którą składały się rytmiczne kompozycje ze stożkowatych form. Roman Owidzki w recenzji dzieła podkreślał, że w jego kontekście „przychodzi mi tu na myśl marzenie wielkich twórców naszego wieku o formie absolutnej. Takiej, która mogłaby służyć tworzeniu wszelkich kompozycji i wyrażeniu nieograniczonych ilości treści, nie odwołując się do jednoznacznie rozpoznawalnych wizji rzeczy znanych” (Roman Owidzki, fragment recenzji pracy doktorskiej, Wydział Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, sierpień 1998, [w:] Leon Tarasewicz, [red.] Jola Gola, s. 27). Już 1985 w galerii Biała artysta pokazał płótno o powierzchni 28 m², które szczelnie wypełniło całą ścianę i optycznie rozsadzało przestrzeń wystawienniczą, a tym samym zapowiadało późniejsze realizacje autora ogarniające nie tylko obrazy, lecz także ściany, podłogi, sufity, kolumny.