Muzy. Artysta – Model – Inspiracja

26 września 2019, godz. 19:00
Powrót do katalogu
19

Wojciech Weiss
(1875 Leorda, Rumunia - 1950 Kraków)

Leżąca Aneri

olej/płótno, 61 x 80 cm

sygnowany monogramem wiązanym p.d.: 'WW'

Estymacja: 50 000 - 70 000
Pochodzenie
- kolekcja prywatna, Niemcy
Podatki i opłaty
- Do kwoty wylicytowanej doliczana jest opłata aukcyjna. Stanowi ona część końcowej ceny obiektu i wynosi 18%.
- Do kwoty wylicytowanej doliczona zostanie opłata z tytułu "droit de suite". Dla ceny wylicytowanej o równowartości do 50 000 EUR stawka opłaty wynosi 5%. Opłata ustalana jest przy zastosowaniu średniego kursu euro ogłoszonego przez NBP w dniu poprzedzającym dzień aukcji.
więcej informacji
Komentarz
Żona Wojciecha Weissa, Irena, posługująca się pseudonimem Aneri, była nie tylko wielką miłością artysty, ale także ulubioną modelką. Para poznała się podczas prywatnych lekcji malarstwa, jakich udzielał jej z polecenia Wojciech Weiss. Aneri pochodziła z łódzkiej rodziny niezwykle uzdolnionych plastycznie i muzycznie sióstr. Początkowo swoją edukację odbierała w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Po przyjeździe do Krakowa w 1906 roku, gdy z uwagi na statut Akademii Sztuk Pięknych nie mogła kontynuować studiów (uczelnia wciąż nie przyjmowała w poczet studentów kobiet), Irena Silberberg rozpoczęła prywatny kurs malarski. Poleconym jej nauczycielem był właśnie Wojciech Weiss, artysta o ugruntowanej już renomie i rozpoznawalny w kręgach tamtejszej bohemy. Kontakt ze sztuką definiowaną przez pociągającego nauczyciela tak opisywała Aneri: „Odrodzeniem moim mogę nazwać okres, kiedy zostałam uczennicą Wojciecha Weissa. On to otwarł mi oczy na piękno otaczające nas w zwykłym „szarym” życiu, na te niedostrzegalne walory, które trzeba własnym sercem i umysłem odkryć, by zobaczyć prawdę żywą i zamknąć ją w swojej pracy twórczej. […] Do małego mieszkania parterowego przychodził mój Promienny Nauczyciel i jasność z sobą wprowadzał. Malarstwo stawało się jakąś tęczą łączącą niebo z ziemią.”. Artyści rozwijali się symbiotycznie. Nauka malarstwa u Weissa stawała się dla Ireny otwarciem na nowe możliwości, rozwijała ją na szeroko pojętą kulturę, gdy wspólnie z przyszłym mężem debatowali nad swoją twórczością, słuchali muzyki klasycznej, wspólnie muzykowali. Dla Weissa zaś związek z Aneri stał się szczególnego rodzaju odrodzeniem, zapoczątkował nowy okres w jego twórczości, gdy odrzucił fatalistyczny posmak sztuki demonicznego Stanisława Przybyszewskiego i zwrócił się w stronę jasności koloru i idylliczności tematów przedstawień. W 1908 roku Irena i Wojciech pobrali się w Kalwarii Zebrzydowskiej pod Krakowem. Pobyt w rodzinnym domu na wsi oraz szczęśliwe małżeństwo stawały się dla Weissa impulsem do wprowadzenia nowych rozwiązań w malarstwie – w jego twórczości na dobre ugruntował się tzw. okres biały, który operował zdecydowanie rozjaśnioną paletą barwną oraz obrazami o tematyce pejzażowej i portretowej inspirowanej życiem rodzinnym. „(…) okres biały, w którym powstaje sztuka niezwykle osobista, szczera, intymna. Właśnie na jej podstawie można odkryć istotę struktury malarstwa Weissa; można zrozumieć, że kolor w jego obrazach – pozostając w zasadzie lokalny – nabiera też cech koloru sugestywnego, znaczącego emocjonalnie; że plama barwna związana jest luźno z linią, a linia zyskuje znaczenie ekspresyjne i rytmizujące; że dla artysty rysowanie i malowanie oznacza ten sam proces twórczy”. („Piękno do mnie przyszło…”. Wojciech Weiss. Malarstwo białego okresu 1905-1912, Warszawa 2007, s. 7). Warto dodać, iż niebagatelną rolę w formowaniu się nowego okresu w twórczości Weissa odegrała sztuka japońska, której fala zainteresowania przemierzała właśnie przez Europę w związku z wojną rosyjskojapońską. Artysta znał sztukę japońską i darzył ją ogromną estymą. Pozostawał też w bliskich stosunkach z krakowskim kolekcjonerem sztuki wschodniej i kolekcjonerem Feliksem Mangghą Jasieńskim. Ze sztuki japońskiej Weiss wydobył dla siebie przede wszystkim kolorystykę, sposób kadrowania oraz delikatną fakturę. „Niewątpliwie ogromny wpływ na malarstwo Weissa miała jego żona. Nie tylko towarzyszyła mężowi w malowaniu i gruntowała na biało jego płótna. Prawdopodobnie to uczucie do Ireny sprawiło, że artysta rezygnował powoli z pesymistycznych tonów i inspiracji młodopolską destrukcyjną namiętnością – na rzecz radosnej, zmysłowej, czułej miłości. Niebezpieczną femme fatale zastąpiła na jego obrazach ukochana żona” (Karolina Dzimira-Zarzycka, grudzień 2017, culture.pl). Portrety Ireny stały się jednym z ulubionych i najczęściej powtarzanych motywów w malarstwie Weissa. Artysta malował ją w codziennych, domowych sytuacjach. Niekiedy tworzył podwójne portrety, przedstawiając odbicie swoje i żony w lustrze. Irena Weissowa nie porzuciła także uprawiania własnej sztuki. Pomimo współdzielenia z mężem pracowni pracowała nad własnym repertuarem środków artystycznych, malując przede wszystkim pejzaże i kwiatowe martwe natury. Po narodzinach dzieci w 1921 i 1927 roku artystka wzbogaciła swój tematyczny zasób również o ich portrety. Podobnie uczynił Wojciech, który przez cały czas trwania w „okresie białym” skoncentrował się na kalwaryjskiej codzienności. Zasób motywów pomimo orbitowania wokół rodzinnych rytuałów niósł ze sobą duży ładunek emocjonalny i plastyczny, bowiem za parą tych elementów szedł sposób przeżywania natury, objawiającej się jako symbol wizji świata.
Biogram artysty
Artysta studiował w krakowskiej SSP w latach 1890 - 1899. Nagrodą za ukończenie szkoły- obok złotego medalu- było roczne stypendium na pobyt w Paryżu. W malarstwie artysty splatały się różne poetyki: realistyczna, ekspresjonistyczna i secesyjno-dekoracyjna. Stałą zaś cechą twórczości Weissa było inspirowanie się naturą, której głęboka znajomość leżała u podstaw każdego z namalowanych przez artystę dzieł.

ID: 72677

Używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies w celu zapewnienia maksymalnej wygody w korzystaniu z serwisu. Mogą też korzystać z nich współpracujące z nami firmy badawcze oraz reklamowe. Jeśli nie wyrażasz zgody, ustawienia dotyczące plików cookies możesz zmienić w swojej przeglądarce. Tak, rozumiem