Post-War & Contemporary Art (results)
9 March 2017 7 PM CET

Tadeusz Brzozowski (1918 - 1987)
"Cardsharper", 1982, 1982
* Bid price: 30,000 PLN
LOT number
40
Tadeusz Brzozowski (1918 - 1987)
"Cardsharper", 1982, 1982

* Bid price: 30,000 PLN

oil/canvas, 50 x 40 cm
described on the reverse: 'gora upside ^| t. Brzozowski | 82.' and described on stretcher: 'T. BRZOZOWSKI 1982 "SZULERKA" 50X40'
signed, dated and described on the reverse: 'gora | upside [arrow] | t. Brzozowski | 82. '
on stretcher: 'Brzozowski | 1982 | „SZULERKA“ | 50 x 40'
on the reverse unreadable export stamp
ID: 47313
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
- To this lot we apply 'artist's resale right' ('droit de suite') fee. Royalties are calculated using a sliding scale of percentages of the hammer price.
Provenance
  • private collection, Poland
Literature
  • Tadeusz Brzozowski 1918-1987, Anna Zakiewicz (ed.),
  • National Museum in Warsaw, Warsaw 1997, p. 241, cat. 433.
More information
Prezentowany obraz powstał w 1982 roku, czyli w okresie, w którym Brzozowski miał już ugruntowaną pozycję w rodzimym świecie sztuki, a na koncie wiele wystaw – krajowych i zagranicznych. Kompozycja przedstawia stylizowaną, abstrakcyjnie skomponowaną ludzką twarz, będącą karykaturalnym wizerunkiem bliżej nieokreślonej postaci. To jeden z częstszych motywów w twórczości Brzozowskiego z ostatnich lat jego działalności artystycznej: z magmy kolorów, kształtów i form nagle wyłaniał się na poły przerażający, na poły fantastyczny stwór, który istniał de facto jedynie w oku widza. Maciej Gutowski zauważył: „(…) Pisał: 'W obrazach pokazuję kalekich ludzi, kalekie uczucia, pokazuję to, co szare, zwyczajne. Wtedy zawstydzam rzeczy ładne. Bo sztuka to nie kontemplacja piękna, lecz przeżywanie ludzkich spraw'. Jakaż to jednak wydaje się na pozór nieprawda, bo cóż to za 'szary i zwyczajny świat', gdy kolor w obrazach Brzozowskiego rozjaśnia się niezwykłym blaskiem lub ścisza w chmurnych nasyceniach. Pełna, intensywna czerń kraplaków lub cynobrów, sąsiadująca z całymi obszarami różów, emanuje sama światło, zdaje się widoczna nawet w nocy. A obok kształtujące przestrzeń wszystkie możliwe odmiany zieleni. Kolory opalizują dzięki rozlicznym laserunkom i werniksom, tworzy się szlachetna i nasycona materia, bardziej przenikliwa niż emalie. Nie zawsze, bo czasem przeważają biele, a całość drutują pasma farby wyciśnięte wprost z tuby i one też, bywa, swym rysunkiem dopowiadają okrucieństwa groteskowej dziwaczności ludzkich stworów. Gdzież więc owa szarość, zwyczajność, która 'zawstydza rzeczy piękne'? Ależ jest, oczywiście, bo to nie piękno zewnętrzne ma być zawstydzone, lecz zawstydza się piękno samego obrazu. To w nim istnieje świat, do świata zewnętrznego równoważny, i to właśnie piękno opowieścią o ludzkiej kondycji jest zawstydzane. Ale skoro jest to świat równoważny, to właśnie jest to wszystko nieprawdą i Tadeusz zawstydza piękno świata ułomnością kondycji ludzkiej. Ale ponieważ i tak kondycja, tak cudownie, bajecznie fantastyczna, też wcale nie jest szara i bezbarwna, któż, na Boga, kogo zawstydza, aczkolwiek jedno jest pewne – to fakt owego zawstydzania, który niewątpliwie istnieje. Przejawia się jednak w pysze i bezwstydności całkowitej wspaniałego malowania” (Maciej Gutowski, [w:] W pysze i bezwstydzie, Tadeusz Brzozowski. Rekwizytornia, katalog wystawy, Galeria Kordegarda, Warszawa 1993, s. 14).