Post-War and Contemporary Art. Surrealizm i Metafora (results)
28 November 2019 8 PM CET

Kazimierz Mikulski (1918 - 1998)
"Bald seducer", 1967, 1967
Hammer price: 120,000 PLN
LOT number
215
Kazimierz Mikulski (1918 - 1998)
"Bald seducer", 1967, 1967

Hammer price: 120,000 PLN

oil/canvas, 73 x 54 cm
signed, dated and described on the reverse: 'Kazimierz Mikulski | Krakow 1967'
paper label on the reverse: 'K.M.P. i K. "RUCH" WARSZAWA | GALERIA WSPOLCZESNA'
ID: 79796
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
- To this lot we apply 'artist's resale right' ('droit de suite') fee. Royalties are calculated using a sliding scale of percentages of the hammer price.
Exhibited
  • K.M.P. i K „RUCH” Galeria Współczesna, Warszawa, 27.02-23.03,1969
More information
Wiele z kompozycji Kazimierza Mikulskiego to przeniesione na płaszczyznę obrazu odbicie sceny teatralnej – artysta był scenografem i kierownikiem plastycznym Teatru Groteska w Krakowie. Wraz z Lidią Minticz i Jerzym Skarżyńskim wykreował plastyczne uniwersum, które ukształtowało najlepszy i niezapomniany okres w powojennej działalności tego teatru. Lalki i maski, niezwykłe i pełne tajemnicy, rozwijały wyobraźnię i kształciły gusta wielu późniejszych entuzjastów malarstwa Kazimierza Mikulskiego, którzy zasiadali wówczas na widowni Groteski. Praca w teatrze w okresie powojennym w przypadku wielu artystów dawała pretekst do ucieczki od systemowych postulatów, kiedy nad krajem zapadła socrealistyczna noc. Prezentowana przez nas praca doskonale unaocznia związki malarza z teatrem – płaska, właściwie dwuwymiarowa przestrzeń przypominająca scenografię, kulisowa perspektywa, wyzute z ekspresji twarze i pozbawione wyrazu oczy przywodzące na myśl bardziej maski aniżeli portretujące konkretne typy ludzkie. Obie postaci, zastygłe w rozmarzonym półuśmiechu, zdają się pogrążone w swoistym letargu. Hipnotyczną atmosferę potęguje zwielokrotnienie motywu oczu i koncentryczne, barwne formy, w których rozpoznać możemy rodzaj powidoków lub elementów z równoległej rzeczywistości przenikających do naszej przestrzeni wizualnej. Co przedstawia scena? Zapis ulotnej chwili, przypadkowego spotkania, krótki moment elektryzujących spojrzeń, psychodeliczny sen, a może to widz oglądający obraz jest aktorem dla przypatrujących mu się ze stoickim spokojem i pobłażliwym uśmieszkiem ludzi-masek? Podobnie jak w przypadku innych obrazów Mikulskiego tropów interpretacyjnych jest nieskończenie wiele. Indywidualny styl malarstwa Kazimierza Mikulskiego ukonstytuował się w latach 50. i zasadniczo nie ulegał większym przeobrażeniom w kolejnych dekadach jego twórczej aktywności. Surrealizujące w nastroju, poetyckie kompozycje konstruował ze stałego repertuaru rekwizytów, do których należały postacie nagich dziewcząt o wydatnych biustach, koty, ptaki, motyle, oczy pojawiające się nagle w gęstwinie liści, sferyczne kule przypominające ujęte schematycznie ciała niebieskie. Teatralne gesty, uprzedmiotowienie, ciała niecielesne, niematerialne, wytworzone w wyobraźni artysty lepiej oddawały uniwersalistyczną wizję świata Mikulskiego – na wpół rzeczywistego, na granicy mitu i historii, prawdy i fałszu, świata, którego bieg motywują atawistyczne popędy odgrywane przez aktorów na scenie życia. Sam Mikulski przyznawał się natomiast do inspiracji malarstwem Lucasa Cranacha starszego (niemieckiego malarza i grafika okresu renesansu). Obaj artyści posługiwali się silnym konturem, matematycznie niemal określali formy w przestrzeni. Przestrzeni, która u obu malarzy była umowna mimo zastosowania perspektywy zbieżnej i powietrznej. Kobiety Cranacha – nagie Wenus odziane jedynie w kapelusz, stanowią jakby pierwowzór dla kobiet-lalek Mikulskiego, o wielkich oczach i twarzach bez wyrazu. Tym, co wyróżnia Mikulskiego, jest jego własna mitologia wykreowana na użytek indywidualnego opisu świata. Jak pisał Mieczysław Porębski: „Symboliści próbowali malować historię własnej duszy, kubiści historię własnych, przemieniających się w prawie-abstrakcję obrazów. Nadrealiści historię automatyzmów własnej niekontrolowanej niczym wyobraźni. Potem wszyscy po trochu zaczęli wracać do mitów, wszyscy najwięksi malarze naszego wieku byli czy stawali się pod koniec życia powracającymi do odwiecznych archetypów mitotwórcami. (…) Malarstwo Mikulskiego wciąż pozostaje w zawieszeniu na granicy mitu i historii tego, co autentyczne, i tego, co nieautentyczne, wydobywa to, co się w nas kołacze z autentycznej tęsknoty za mityczną przeszłością, kiedy w pierwszych dniach stworzenia wszystko było jeszcze tylko Naturą, wspólnym przyjaznym bytowaniem ludzi i zwierząt, ptaków i owadów w utraconym rajskim ogrodzie, a co jest już tylko współczesną, fabryczną, sztucznie powielaną i ożywianą sentymentalną rajów tamtych namiastką” (Mieczysław Porębski [w:] Kazimierz Mikulski. Malarstwo, rysunek, collage, katalog wystawy [red.] Teresa Sondka, BWA Łódź 1987, s. nlb.). Ujmująca szczególnym rodzajem prostolinijności i poetycką aurą twórczość przez krytykę przypisana została do nurtu nadrealizmu. Pojęcie „nadrealizm” nie jest jednakowoż tym, co najcelniej definiuje sztukę Mikulskiego. Jeśli porównać jego kompozycje do europejskich wzorców w postaci twórczości Ernsta czy de Chirico brak tu elementów charakterystycznych dla manifestacji marzeń sennych – nieoczekiwanych i budujących tym samym nastrój niepokoju. W kompozycjach Mikulskiego brak irracjonalności – zamiast tego mamy starannie wyreżyserowane metafory, repertuar charakterystycznych obiektów obdarzonych konkretną symboliką.