Post-War and Contemporary Art (results)
5 March 2020 7 PM CET

Hammer price: 680,000 PLN
LOT number
14

Hammer price: 680,000 PLN

oil/canvas, 60 x 60 cm
signed, dated and described on the reverse: 'FANGOR | B 70 | 1965'
ID: 82535
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
- To this lot we apply 'artist's resale right' ('droit de suite') fee. Royalties are calculated using a sliding scale of percentages of the hammer price.
Provenance
  • Galerie Springer, Berlin
  • private collection, Germany
  • Grisebach, 2016
  • private collection, Europe
Exhibited
  • Wojciech Fangor, Galerie Springer, Berlin, October 1965
More information
Lata 60. to przelomowy okres w tworczosci Wojciecha Fangora. Podjete wowczas decyzje – zarowno natury artystycznej, jak i zyciowej – mialy bezposredni wplyw na zdumiewajacy rozwoj jego kariery, ktorej szczytowy moment przypadl na 1970. „B 70” z 1965 powstalo, gdy autor przenosil sie z Niemiec do Wielkiej Brytanii. W roku poprzednim otrzymal stypendium Fundacji Forda do Berlina Zachodniego. W pazdzierniku 1965 odbyla sie wystawa w Springer Galerie. W tym czasie malarz byl juz Wielkiej Brytanii, gdzie pracowal jako wykladowca wizytujacy w Bath Academy of Arts. Jak kilka innych dziel z tego okresu, „B 70” z berlinskiej galerii trafilo do prywatnej kolekcji i tym samym stalo sie jedna z pierwszych kompozycji Wojciecha Fangora sprzedanych prywatnym kolekcjonerom. Okolicznosci powstania „B 70” nieuchronnie wiaza sie z emigracja. Wojciech Fangor to przyklad tworcy, ktorego kariera nabrala rozpedu po tym, jak wyjechal na Zachod. Jak powiedzial po latach odnosnie swojego wyjazdu do USA, „Obrzydla mi Europa, jej glupoty, fanatyzmy i zbrodnie”. I choc w miedzynarodowym srodowisku artystycznym osiagnal wiecej niz jakikolwiek Polak, paradoksalnie w ojczyznie jego malarstwo doceniono bardzo pozno. W rodzinnym kraju byl uznanym autorem socrealistycznych kompozycji, wielokrotnie nagradzanych, takich jak slynne „Postaci” i „Matka Koreanka”. Zdaniem Jaroslawa Modzelewskiego wynikalo to ze slabego dostepu do nowych, op-artowskich dziel Fangora, polaczonego z „niepokojacymi” obrazami socrealistycznymi, ktore polska publicznosc znala z muzeow: „Skape wiadomosci o sukcesach Wojciecha Fangora w op-arcie, kilka reprodukcji – to bylo w zasadzie wszystko, co wtedy wiedzialem o tym mitycznym dla mnie artyscie. Sytuacje komplikowaly jeszcze jego niepokojace obrazy z lat 50., ktore ogladalem w muzeach. Dorobek Fangora docieral do mnie nierozerwalnie spleciony z historia i jego osobistymi doswiadczeniami, ktorych doznawal za jej sprawa” (Jaroslaw Modzelewski, Recenzja dorobku Wojciecha Fangora w postepowaniu o nadanie tytulu doktora honoris causa Akademii Sztuk Pieknych w Gdansku, realizowanym na Wydziale Malarstwa, Warszawa 2015). Artysta zaczal nawiazywac relacje z amerykanskimi marszandami jeszcze w 1958, na trzy lata przed wyjazdem z Polski. Jedna z najwazniejszych postaci dla jego przyszlej kariery na Zachodzie byla waszyngtonska marszandka Beatrice Perry. Prawdopodobnie miedzy nia a malarzem poczatkowo posredniczyl nie kto inny jak Peter Selz, kurator nowojorskiego MoMA i autor pierwszej wystawy polskiej sztuki w tym muzeum – „15 Polish Painters” z 1961. To zapewne za jego sprawa w 1960, w czasie swojej podrozy do Polski, Perry odwiedzila mieszkajacego w Warszawie Fangora. W jednym z wywiadow tworca wspominal wspolprace z Gres Gallery: „[Pomogla mi] Beatrice Perry, marszandka z Waszyngtonu. W 1960 r. specjalnie przyleciala do Polski. Bardzo jej sie podobalo to, co robie. Namawiala mnie, zebym pracowal w USA, bo tam takie awangardowe rzeczy budza zainteresowanie. Jak juz bylem w zachodniej Europie, zalatwila mi dwa wazne stypendia. Uratowaly mnie przed kleska finansowa. Na Zachodzie czesto z dnia na dzien nie mialem z czego zyc. Dopiero kiedy zostalem imigrantem w USA, dostalem stala posade wykladowcy na uniwersytecie i mialem pierwsze stale dochody. (...) Mialem amerykanski kontrakt na piec lat. Dla mojej marszandki Beatrice Perry mialem malowac 30 obrazow rocznie. Dostawalem za to miesieczna pensje, z ktorej zylismy z zona. To wazne, bo w Paryzu nikt nie chcial kupowac malowanych przeze mnie kol. Uwazano, ze to nie sztuka, tylko jakas gra optyczna. Mialem wystawe w polsko-francuskiej galerii Lambert, prowadzonej przez panstwa Romanowiczow na Wyspie sw. Ludwika. Na wernisaz przyjechal kurator nowojorskiego Museum of Modern Art i wzial moj obraz na wystawe ‘Responsive Eye’ w 1965 r. Beatrice Perry interesami powiazana byla z magnatem finansowym z Teksasu. On zginal w wypadku lotniczym i nagle musialem szukac zarobku. Wtedy Beatrice zalatwila mi stypendium w Berlinie Zachodnim” (Wojciech Fangor. Afera o druga linie. Rozmawial Janusz Miliszkiewicz, „Wysokie obcasy”, 26.10.2012). Obrazy, ktore Fangor malowal dla Gres Gallery na przelomie lat 50. i 60. – podobnie jak prezentowana praca – rozwijaly jezyk plastyczny sformulowany w 1958 jako „pozytywna przestrzen iluzyjna” („Studium przestrzeni”).