Post-War and Contemporary Art (results)
1 March 2018 7 PM CET

* Bid price: 50,000 PLN
LOT number
50

* Bid price: 50,000 PLN

oil/canvas, 99 x 80 cm
signed and dated lower right: 'Kobzdej | 1963'
signed dated and described on the reverse: 'Aleksander Kobzdej | 1963 | "Urodziny I" | 100 x 81'
ID: 57845
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
- To this lot we apply 'artist's resale right' ('droit de suite') fee. Royalties are calculated using a sliding scale of percentages of the hammer price.
Provenance
  • purchased directly from the artist
  • collection of Bart N. Stephens, New York
  • Shapiro Auctions, New York
  • private collection, Poland
More information
"Urodziny I" to obraz autorstwa Aleksandra Kobzdeja. Pochodzi z kolekcji Barta N. Stephensa, attaché kulturalnego ambasady amerykańskiej w Warszawie w latach 1963-65. W eseju "Where Shall We Hang It? Notes on Collecting Polish Art" ("Gdzie powinniśmy to powiesić? Notatki o kolekcjonowaniu polskiej sztuki") dyplomata z entuzjazmem pisał o utalentowanych polskich artystach, którzy stworzyli niezwykle zróżnicowane środowisko. Powojenną Warszawę porównał do Feniksa, który odrodził się z popiołów. Utrzymywał kontakty z liderami polskiego świata sztuki, do których należał Aleksander Kobzdej. Autor prezentowanej kompozycji nie zawsze jednak tworzył malarstwo materii i kompozycje, których tematyczną oś wyznacza zagadnienie przestrzeni. Popularność zyskał jako socrealista i autor kanonicznego obrazu tego czasu: "Podaj cegłę". Po upadku doktryny stał się artystą awangardowym i eksperymentatorem, którego dzieła zachwyciły międzynarodowe gremium kolekcjonerów i specjalistów. Międzynarodowy rozgłos przyniósł Aleksandrowi Kobzdejowi sukces na V Biennale w Săo Paulo, gdzie otrzymał najważniejszą nagrodę w swojej karierze za cykl "Idole". Miało to długofalowy wpływ na jego pozycję na rynku sztuki - to wtedy dostrzegł go krytyk Pierre Courtion, który stał się jednym z najważniejszych mecenasów jego dzieł. Mimo wielkiego sukcesu Kobzdeja na arenie międzynarodowej polskie środowisko artystyczne nie zaakceptowało twórcy. O owej antypatii w 1969 Jerzy Stajuda nie bez ironii pisał: "Zapisać się do jedynej prawdziwej polskiej awangardy jest trudniej niż do zakonu jezuitów, bo zakonowi zawsze zależało i zależy na ludziach skromnych, którzy umieli rozszerzać jego wpływy; jedynej awangardzie chodzi raczej o dekretowanie dat i redagowanie dokumentów mających uprzytomnić przyszłym historykom jej nowość, a do takich celów wystarczyłby jeden człowiek inteligentny z sekretarką" (Jerzy Stajuda, Aleksander Kobzdej, [w:] Aleksander Kobzdej, katalog wystawy indywidualnej w Zachęcie, Warszawa 1969, s. nlb.).