Post-war & Contemporary Art (results)
1 October 2020 7 PM CET

Hammer price: 130,000 PLN
LOT number
42

Hammer price: 130,000 PLN

oil/canvas, 129 x 95 cm
signed lower left: 'TP'
signed on the reverse: 'T. Pągowska'
signed, dated and titled on the stretcher: 'TERESA PĄGOWSKA 2002 BALET 130 x 95'
paper labels from Fibak Gallery
ID: 89398
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
- To this lot we apply 'artist's resale right' ('droit de suite') fee. Royalties are calculated using a sliding scale of percentages of the hammer price.
Provenance
  • Fibak Gallery, Warsaw
  • private collection, Poland
More information
„Myślę, że całe malarstwo Pągowskiej jest jak pocałunek pozostawiony na chustce, jak odcisk, jak ślad. Ulotne i ezoteryczne, zaledwie zahaczone na powierzchni płótna. Można by powiedzieć, że Pągowska zatrzymuje obraz w momencie, w którym inni malarze byliby skłonni go dopiero zacząć. A jednak powierzchnie obrazów Pągowskiej mają magię i dźwięk, nie mówiąc o walorach czysto dekoracyjnych”. - Mariusz Rosiak

Twórczość Teresy Pągowskiej, oprócz nowatorskiego podejścia do reprezentacji ciała, cechuje ogromna wrażliwość kolorystyczna. Artystka podejście do barwy prawdopodobnie wywiodła ze środowiska, w którym się obracała. Tradycja kolorystyczna, kontynuowana przez grono pedagogów gdańskiej PWSSP, gdzie pracowała w latach 1950-64, była dość silnie reprezentowana przez tzw. szkołę sopocką. Pągowska podczas studiów w poznańskiej akademii była również asystentką Piotra Potworowskiego, jednego z najwybitniejszych przedstawicieli środowiska Komitetu Paryskiego. Artystka wyszła jednak daleko poza kapizm, intensywnie poszukując nowych rozwiązań na polu barwy. W ramach owych poszukiwań, jak pisze Joanna Stacewicz-Podlipska: „(…) stonowane przestrzenie obrazów przeszywały więc raz po raz gwałtowne akordy jaskrawego akrylu, wprawiając kompozycję w barwny, widowiskowy rezonans. Z takim rozegraniem kolorystyki stykamy się w twórczości Pągowskiej wielokrotnie, jednak począwszy od schyłku lat 70., obserwować można jej wyraźne nasilanie się”. Oprócz walorów estetycznych w twórczości malarki warto zwrócić uwagę na treść jej prac. Artystka wielokrotnie podkreślała, że w centrum jej zainteresowań pozostaje człowiek jako istota zawierająca w sobie najwięcej treści. Zwrot ku ludzkiej figurze, jako głównemu tematowi przedstawień, nastąpił u Pągowskiej w latach 60. XX wieku. Charakterystyczne dla jej malarstwa było tworzenie sylwet ludzkich pozbawionych poszczególnych członków, deformowanych, a przez co niezwykle ekspresyjnych. Wiele z jej płócien to akty, których nie traktowała jednak w tradycyjnym rozumieniu tego gatunku. Nagie ciała są androgyniczne, powyginane, niepełne i przez to niezwykle przejmujące. Pągowska przyznała, że starała się w płótnach nie zawrzeć zbyt wiele z siebie. Pracując nad obrazami, spoglądała na nie przez wiele godzin. Czasami dochodząc do wniosku, że jest „przeładowane”, zanosiła płótno do wanny, aby szczotką zmyć to, co uważała za nadmiar. Balansowanie między abstrakcją a obrazem figury ludzkiej w twórczości Pągowskiej z lat 60. ujął trafnie jeden z krytyków: „halucynacyjna fascynacja obrazu informel rodzi w płótnach Pągowskiej postać ludzką, na razie jakby tylko jedną z możliwości interpretacji ruchliwych układów świateł i cienistych głębi. Formy ciała ukazują się tak nieoczekiwanie jak zmienna fluktuacja farb. Ale występowanie ich coraz wyraźniej nabiera cech rytmicznych – jak wspomnienia ginące i stopniowo, falami, powracające do świadomości. I choć logika następstw i powiązań poddana jest swobodnej dowolności, czujemy obecność – w obrazach czy też w nas samych – ludzkiego integrum. Ciało, fizyczny nosiciel wszystkiego, co ludzkie, objawia raz jeszcze swoją patetyczną moc” (Zdzisław Kępiński, „IL Qua drante”, nr 13, 1962). Prezentowana praca, „Balet”, jest przykładem późnej twórczości artystki. Od lat 90. aż do śmierci w 2007 malarka zwróciła się w stronę psychologicznego obrazowania postaci, w ramach którego zaczęła pokazywać określone rodzaje postaci: „(…) wszystko to są niby jeszcze typy, lecz już zarazem indywidua; uchwycenie typu jest już tylko pretekstem, bowiem ułatwia posmakowanie niewyrażalnej słowami atmosfery, która kryje się dopiero poza samym typem. I teraz dopiero zdajemy sobie sprawę z tego, że wiele postaci bez twarzy już w latach sześćdziesiątych kryło w sobie ten sam zasiew psychologicznej odmienności, tylko odmienność ta była nam niedostępna, bo autorka obrazów całe swe życie twórcze poszukiwała do niej najlepszego klucza” (Krzysztof Lipka, Przesypywanie czasu. Malarstwo 1962-2006, katalog wystawy, Warszawa 2008, s. 93). Lipka odczytał ten znak jako wyraz dojrzałości artystycznej malarki, sposób na podsumowanie własnej twórczości.