Old Masters Paintings (results)
6 October 2020 7 PM CET

Jan van Goyen (1596 - 1656)
River Scene with Buildings, Boats and Figures, circa 1643
Estimate: 250,000 - 300,000 PLN
LOT number
8
Jan van Goyen (1596 - 1656)
River Scene with Buildings, Boats and Figures, circa 1643

Estimate: 250,000 - 300,000 PLN

oil/board, 39 x 51 cm
signed lower right: 'VG'
ID: 87788
Taxes and fees
- In addition to the hammer price, the successful bidder agrees to pay us a buyer's premium on the hammer price of each lot sold. On all lots we charge 18 % of the hammer price.
Provenance
  • private collection, Poland
Opinie
  • attribution was made by Mr Kurt Märzhäuser from Bad Nenndorf
More information
Jan van Goyen to obok Salomona van Ruysdaela jeden z dwóch najważniejszych pejzażystów XVII-wiecznych Niderlandów. Ruchliwy i artystycznie płodny zostawił po sobie ok. 1200 płócien i ok. 1000 rysunków. Jego prace są ozdobą wszystkich najważniejszych muzeów sztuki europejskiej. Van Goyen był niezwykłym artystą, łączącym ogromną produktywność z wysoką jakością malarskiej produkcji. Przyszły malarz urodził się w Lejdzie, mieście będącym siedzibą szacownego uniwersytetu. Jednak nauka w jego życiu nie odbywała się w dusznych (?) uniwersyteckich salach lecz w pracowniach malarzy. Pierwsi nauczyciele, na których trafił, uczący w rodzinnym mieście oraz w Hoorn, nie pozostawili trwałego śladu w jego sztuce. Dopiero gdy miał 20 lat, czyli mniej więcej po 10 latach nauki, trafił do ważnego, jak się miało okazać, nauczyciela, Haarlemczyka Esaiasa van de Velde. Dzięki niemu poznał nowo rodzącą się koncepcję malarstwa pejzażowego.

Haarlem był jednym z najważniejszych ośrodków sztuki w Niderlandach, a w czasie, kiedy trafił tam młody Jan van Goyen, dokonywały się ważne przemiany w malarstwie pejzażowym. Na początku drugiej dekady XVII wieku pojawili się tu naraz, na ogół na krótko: Hercules Segers, Willem Buytewech, Pieter de Molijn, Jan van de Velde, Esaias van de Velde i właśnie Jan van Goyen. Punktem wyjścia dla pejzażu, tym, od czego ci artyści zaczęli odchodzić, były schematyczne, często piękne obrazy, w których przyroda wypełniała całość kompozycji, ale działa się w bliżej nieokreślonym miejscu, istniejącym jedynie na obrazie. Topograficzna dokładność nie była celem, a zdanie sprawy z wyglądu okolicy nie zaprzątało artystów. Właśnie w twórczości wymienionych grafików i malarzy zaczęło się to zmieniać, co był o cicho przeprowadzaną (na świecie nie było jeszcze artystycznych manifestów), acz istotną zmianą w historii malarstwa europejskiego. Jak wyglądały pierwsze „topograficzne” pejzaże, można wnioskować np. na podstawie „Ruiny kaplicy w Eykenduyen”, akwaforcie Willema Buytewecha, sporządzonej w 1616 roku. Podstawą jego rycin (tę akurat rytował Claes Jansz.Visscher) były rysunki – zrodzone z bezpośredniej, rzetelnej obserwacji. Te kompozycje nie potrzebowały niczego poza drzewami, kawałkiem ziemi i – jak w tym przypadku – niewielkiej grupy budynków, które musiały istnieć i mniej więcej tak właśnie wyglądać, skoro pojawiły się na rysunku, a potem na rycinie. Warto jednak zaznaczyć, że umiejętność oddania świata mniej więcej takim, jaki jawi się naszym oczom, nie znaczy, że artysta musi zajmować się tym przez całe życie i w każdym obrazie. Możliwe są różne, interesujące mieszanki światów – rzeczywistego z wyimaginowanym. To jest właśnie jeden z powodów, dla których sztuka była nazywana potężną. I tak Jan van Goyen w 1643 roku namalował „De Hooglandse Kerk z Lejdy w wyimaginowanym pejzażu” (Alte Pinakothek, Monachium). Jest to swoiste capriccio, łączące lejdejski kościół z pozamiejskim pejzażem. Coś, co istnieje w miejscu, w którym faktycznie się nie znajduje.

Również nauczyciel van Goyena, Esaias van de Velde, należał do grona „odkrywców” rodzimego, płaskiego krajobrazu. Jego „Prom z bydłem” (Rijksmuseum, Amsterdam), malowany już po opuszczeniu Haarlemu, uważany jest za jedno z przełomowych dzieł w historii malarstwa pejzażowego. Nieprzygotowany widz mógłby się nie zorientować w doniosłości tego obrazu. Jest to jednak jedna z pierwszych tak monumentalnych realizacji skromnego jak się zdaje tematu. Deska, na której został namalowany, ma rozmiary 75 x 113 cm. Wymiary obrazu są w historii malarstwa uważane za sygnał dotyczący rangi przedstawionego tematu. W tym prostym, intuicyjnym myśleniu duże znaczy ważne. Esaias van de Velde, nauczyciel Jana van Goyena, wysyłał współczesnym widzom sygnał – otaczający nas kraj z jego rzekami i zwykłymi drzewami, zasługuje na rzetelne opisanie, nie odwołujące się już do niczego więcej.